niedziela, 14 grudnia 2008

Kwiatki

Rekord w niechlujstwie należy się właścicielowi mieszkania na Bytkowie, w którym to mieszkaniu nikt nie mieszka od 3 lat. Nie wyglądało nawet na to, żeby było tam chociaż wietrzone. Wizyta przyprawiła nas niemal o zwrot obiadu, śniadania i kolacji z poprzedniego dnia. Nie dziwota, że właściciel po wejściu do mieszkania dał od razu nura na balkon. Dodatkowo mieszkanie miało „dekoracje” w postaci pajęczyn z pająkami oraz brudnych naczyń w zlewie, leżących tam pewnie od roku. Ogólnie rzecz biorąc mieszkanie cuchnęło uryną i starymi ludźmi.

Na samym początku oglądanie jest po prostu fajne, w dodatku jeżeli w ogłoszeniu nie ma zdjęć, zawsze jest ta szczypta podniecenia jak mieszkanie wygląda, jaki ma układ itd. Po kilku miesiącach ekscytacja systematycznie spada, aż osiąga poziom niemal ujemny. Dzieje się tak z kilku powodów:
  • wystarczy spojrzeć na blok żeby wiedzieć jaki mieszkanie będzie miało układ,
  • mieszkanie często nie jest dostępne od zaraz...”tylko jest mały problem, ponieważ jeszcze go nie wykupiliśmy” - kolejny autentyczny cytat.
  • treści ogłoszeń traktuje się z rezerwą, np. raz dwa pokoje nagle skurczyły się do jednego („sąsiedzi podzielili sobie, więc się da, dlatego napisaliśmy, że są dwa pokoje” - autentyczny cytat)
  • sprzedający najczęściej nie chcą negocjować, nawet jeżeli jest o tym mowa w ogłoszeniu. Tutaj kolejny przykład: właściciele chcieli zostawić kuchnię, bo była na wymiar. W ciągu początkowych 5 minut oglądania byli tak mili, że lukier wychodził nam bokiem, aż do nieuchronnych negocjacji. Na naszą propozycję fuknęli gniewnie (przecież to skandal taka kwota :>) i stwierdzili, że są w stanie opuścić cenę o 2 tys. ale zabierają kuchnię. Upust jak diabli...
Cóż, tak czy siak byli bardzo mili i na dodatek dali nam CENNĄ radę na dalsze poszukiwania:

„Albowiem słuchajcie agenta swego, bo on nie zawyża ceny i wie ile warte jest mieszkanie”

1 komentarz:

Alicja pisze...

No to pięknie :) Już 4 notki a ja dopiero teraz dowiaduję się o blogu!
Jest super, zresztą z Tobą Anuśka zawsze wesoło jest!
Pisz a ja będę komentować:D
Co do spotkania wyślę jutro smsa, muszę się z mamą porozumieć ws. zakupów świątecznych :|

buziaki,
MK

ps. aha. widzę że umieszczam komentarze jako Alicja (moja mama). no niech i tak będzie (nie mam konta na gmailu) :)